Uproszczoną wersją "myszarni" może być karmnik urządzony w odpowiednim miejscu - z dala od ludzi, najlepiej na otwartym terenie, przy kępie drzew lub lesie skąd sowa mogłaby polować z zasiadki. Wysypane mieszanki zbóż z pewnością zostaną znalezione przez ptaki i przywabią także gryzonie.
Podejrzewałem, że sowy wykorzystują jeden z moich urządzonych w ten sposób karmników, jednak nie miałem do wczoraj dowodów. Wracając wieczorem nakryłem puszczyka na gorącym uczynku - spłoszony światłem reflektorów samochodu, odlatywał z drzewa przy karmniku. Ta obserwacja niezmiernie mnie ucieszyła, bo dowiodła, że pośrednio można sowom pomóc w trudnym dla ptaków okresie, gdy pokrywa śnieżna jest gruba, a temperatury niskie.
Jako ciekawostkę załączam zdjęcie myszy leśnej, którą zaskoczyłem, gdy udawała się w kierunku karmnika. Spłoszona przyczaiła się, licząc na to, że jej nie zauważę. Chwilę później dała nura w śnieg.