Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włoszczowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włoszczowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 stycznia 2015

SŁAWNE WŁOSZCZOWSKIE PÓJDŹKI

Dzięki blogowi plamka mazurka i facebookowej stronie Stowarzyszenia Ochrony Sów, włoszczowskie Ateny mają okazje przeżyć 5 minut sławy. Oto link do bloga Plamka mazurka

wtorek, 13 stycznia 2015

POZYTYWNA WIADOMOŚĆ



Bardzo pozytywna informacja! Wczoraj Pan Stanisław Toborek znalazł sowę przy wejściu do bloku na osiedlu Brożka. Sowa wyglądała na chorą i łatwo dała się złapać. Okazało się, że jest to pójdźka.

Piękna Atena najprawdopodobniej miała kolizję ostatniej wietrznej nocy i siedziała oszołomiona pod klatką. Świadczyć zdaje się o tym krwawa wybroczyna na lewym oku. Sowa spędziła noc w wiklinowym koszyku na balkonie. Pójdźka doszła do siebie rano i, zapozowawszy ledwie do kilku zdjęć, wskoczyła na barierkę balkonu, a potem odleciała ok. 100 m na pobliskie drzewo. Po chwili na kolejne.
Bardzo dobrze się stało, że kontuzjowana pójdźka znalazła opiekuna. Dzięki temu uniknęła kontaktu z wałęsającymi się psami i przez noc mogła dojść do siebie! Przy okazji mamy pierwszą obserwację Athene noctua w sezonie 2015 we Włoszczowie.

                                                                                         fot. S. Toborek

czwartek, 26 sierpnia 2010

ZŁOTOOKA ATENA WIECZOREM

W leniwej scenerii wieczoru, godzinę przed zachodem słońca, można w naszej Włoszczowie zobaczyć takie piękne widoki... Fotografie zrobiła Kasia Szwarc.




Czas na łowy !

środa, 3 lutego 2010

POLUJĄCA USZATKA

W sobotę 30 stycznia Kasia Rak z Kubą Bałazińskim mieli bardzo ciekawą obserwację uszatki polującej w przydomowych ogródkach w okolicach ul. Przedborskiej. Niestety polowanie nie było udane. :(
Filmik z obserwacji:




czwartek, 28 maja 2009

PRZYJACIELE SÓW

Dzięki przyjaciołom sów mam 2 informacje dotyczące sowich stanowisk we Włoszczowie. Pani Edyta Wójcik wyczulonym na pójdźkę uchem usłyszała pójdźki na osiedlu Broniewskiego w okolicach bloku nr 16, co potwierdza ubiegłoroczne stanowisko tych ptaków. Cieszy to tym bardziej, że latem ubiegłego roku właśnie w bloku nr 16 zostały zasłonięte otwory wlotowe do stropodachu. Odzywająca się pójdźka świadczy, że sowa znalazła sobie inne miejsce gniazdowania w bliskiej okolicy. Pan Nadleśniczy Artur Ratusznik potwierdził natomiast fakt gniazdowania uszatki przy ulicy Sobieskiego na terenie żydowskiego cmentarza (w tych okolicach w ubiegłym roku zawiesiliśmy kosz dla uszatki). Pohukująca uszatka po rocznej przerwie powróciła w miejsce w którym gniazdowała w 2007 roku :)

środa, 1 kwietnia 2009

NOWY SEZON

Wczoraj ze Zbyszkiem Rakiem rozpoczęliśmy tegoroczną inwentaryzację sów miejskich we Włoszczowie. Potwierdziliśmy obecność pójdźki w 3 z 6 ubiegłorocznych stanowisk (osiedle AK, Sanepid, Dom Pomocy Społecznej) - w dwóch ostatnich sowy odpowiedziały na stymulację głosową dubeltowo - głosami samca i samicy. W otworze wentylującym stropodach szpitala nadal rezyduje płomykówka :)  Mamy nadzieję, że to świetny prognostyk na kolejne poszukiwania!
Niestety nie ma juz sów na poddaszu domu Zbyszka na Góralu - samica zniknęła jeszcze zimą, a samczyk po intensywnym nawoływaniu zniknął jakieś 2 tygodnie temu. Ciekawe czy po znalezieniu nowej partnerki wróci na stare miejsce lęgowe.  Tymczasem, jako że przyroda nie lubi pustki, miejsce po sowach zajęły kawki. 

Z innych, niepokojących zjawisk we Włoszczowie: - pojawiła się praktyka ścinania drzew, a raczej ich korony, pozostawiając w to miejsce kikuty konarów. Początkowo myślałem, że jest to objaw dewiacji pilarza dokonującego "pielęgnującego" przycinania drzew i traktującego drzewa jak żywopłot. Niestety zbieżność takiego cięcia z miejscami gdzie gniazdowały kawki i gawrony jest uderzająca. Tak stało się m.in. w okolicy LO, gdzie w gawronim gniezdzie dotychczas miały swoje stanowiska uszatki. Szkoda, bo tak ścięte drzewa nie wyglądają estetycznie, ptaki w tym gatunki chronione (uszatka) wyniosą się, a osobiście powątpiewam czy Włoszczowa będzie bez kilku gniazd na drzewie piękniejsza i czystsza.

piątek, 17 października 2008

Osiedle AK zdjęcie satelitarne


Wyświetl większą mapę

Ułożone w podkowę bloki na Osiedlu AK umożliwiają pójdźkom łatwy wylot na bliskie łaki i pola w kierunku południowo-wschodnim. Dzięki temu sowy mają bezpieczne schronienie i miejsce lęgu tuż przy łowisku.  :)

niedziela, 12 października 2008

ARTYKUŁ Z GŁOSU WŁOSZCZOWY 06.2007 r.

Sowy we Włoszczowie

W dniach 20-21 kwietnia br. odbyły się we Włoszczowie warsztaty dla pracowników Lasów Państwowych, będące częścią projektu pod nazwą "Aktywna ochrona sów w Polsce. Budowa partnerstwa społecznego na rzecz ochrony sów". Przedsięwzięcie to realizuje Fundacja Wspierania Inicjatyw Ekologicznych wraz ze Stowarzyszeniem Ochrony Sów, a sponsorzy to Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Fundusz Inicjatyw Obywatelskich.

Projekt ten realizowany jest na terenie całej Polski i ma na celu zwrócenie uwagi na sowy, jako niezwykle cenne i pożyteczne ptaki. Sowom niestety potrzebne jest coraz bardziej dobre public relations, bo jest ich coraz mniej, a znajomość sów w społeczeństwie jest bardzo powierzchowna. Intensywna gospodarka leśna, usuwanie starych drzew dziuplastych i masowe zamykanie otworów na poddaszach i strychach zabudowań podczas remontów i dociepleń budynków są głównymi przyczynami zmniejszenia się liczby odpowiednich dla sów miejsc lęgowych.

Sowom nie służy również ich skryty, nocny tryb życia. Rzadko widywane, słyszane jedynie w nocy, kojarzone były w ludowej kulturze z wieszczeniem śmierci. Nierzadko było to i nadal jest przyczyną przeganiania sów z sąsiedztwa człowieka. Na szczęście coraz rzadziej głos skądinąd bardzo sympatycznej sowy pójdźki kojarzony jest z ludowym powiedzeniem "pójdź, pójdź w dołek pod kosciołek!", co miało być wezwaniem do natychmiastowego kończenia ziemskich interesów i szykowania się do śmierci. (Właśnie postrzeganie sowy pójdźki jest bardzo ciekawe w ujęciu kulturowo - etnograficznym. Na Podlasiu bowiem głos tej samej sowy odczytywany jest jako "powij!, powij!", a więc jako zwiastun nowego życia, wezwanie do jego stworzenia. Okazuje się, że jedna mała sowa niesie swoim głosem tak różne skojarzenia, potwierdzając przy okazji Freudowską psychoanalityczną tezę wg której w ludzkiej psychice Eros sąsiaduje z Tanatosem! Dodajmy do tego łacińską nazwę pójdźki - Athene Noctua czyli Nocna Atena (Atena, grecka bogini mądrości). Czyż można nie polubić, rodzącej tak bogate kulturowe konotacje sowy?!) Jak ważne są pozornie niewiele znaczące nasze kulturowe skojarzenia dla losów gatunku widać na przykładzie bociana. Nikomu nie przyjdzie do głowy za złe uważać jego bliskie ludzkim domostwom sąsiedztwo. Niestety sowy nie mają tyle szczęścia, co bocian! - Także i takie rozważania miały miejsce podczas warsztatów teoretycznych dla leśników.

Teoretyczna podbudowa projektu FWiE i SOS służyła jednak głównie prezentacji biologii sów i metod ich ochrony. Przeprowadzona została przez znakomitego prelegenta - ornitologa Pawła Szczepaniaka ze Świętokrzyskiego Parku Narodowego, który barwnie i z pasją zaprezentował 9 gatunków sów żyjących w Polsce. Część praktyczna czyli inwentaryzacja sów w lasach włoszczowskich przeprowadzona została przy wsparciu ornitologów z Towarzystwa Badań i Ochrony Przyrody z Kielc i oczywiście świeżo przeszkolonych leśników. Niestety mimo ogólnego zapału i dwudniowych, a raczej dwunocnych poszukiwań, potwierdzona została teza, że z sów jedynie puszczyk jest jeszcze gatunkiem dość licznym. Z pozostałych gatunków udało się potwierdzić występowanie uszatki i pójdźki.

Wróćmy do przyczyn takiego stanu rzeczy. Liczebności sów nie służy kurczenie się obszarów ich naturalnych siedlisk tak w krajobrazie leśnym jak i rolniczo - wiejskim oraz presja człowieka, który świadomie lub nie przegania sowy ze swojego otoczenia. Warto tu np. zwrócić uwagę na dość powszechną ostatnio praktykę wycinania starych drzew na cmentarzach, na których ze względu na spokój i bezpieczeństwo gniazduje wiele gatunków ptaków, nie tylko sów. Często prace ścinki są prowadzone wiosną, w okresie lęgowym, co jest wyrazem karygodnej ekologicznej ignorancji i niestety świadectwem naszej ludzkiej arogancji wobec przyrody. Niekiedy wystarczy poczekać zaledwie kilka tygodni, by nie niszczyć ptasich lęgów! Z kolei przeprowadzając remont budynków warto zostawić otwór na poddasze lub strych, dzięki czemu w naszym sąsiedztwie może zamieszkać sowa, sąsiad wyjątkowy, który z pewnością odwdzięczy się nam tępiąc uciążliwe gryzonie. Nie musimy mu udostępniać całego strychu, na stronie prezentującej projekt akcji: www.sowy.eco.pl można znaleźć wzory skrzynek lęgowych, a wśród nich i takie, które można bezpośrednio połączyć z wlotem na strych, dzięki czemu sowie pisklęta będą bezpieczne przed drapieżnikami (np. przed kunami), a przy okazji nie będą brudzić na strychu.

Na koniec należy przypomnieć, że wszystkie gatunki sów podlegają całorocznej ochronie na każdym etapie swojego życia. Nie wolno ich płoszyć, chwytać, zabijać, a także niszczyć ich siedlisk, ostoi i gniazd. Każdemu, kto nie przestrzega przepisów ochrony przyrody grozi kara aresztu lub grzywny do 10000 zł. Warto też przypomnieć, że ustawodawca nałożył w Art. 4 ustawy z dnia 16.04 2004 o ochronie przyrody (Dz.U. 04.92.880) obowiązek dbałości o przyrodę, będącą dziedzictwem i bogactwem narodowym na wszystkie organa administracji publicznej, na osoby prawne i fizyczne. Więcej informacji o projekcie, o sowach, a także nagrania sowich głosów znajdziesz na: www.sowy.eco.pl

M.Staniaszek, P.Szczepaniak