Sowy w Koniecznie znalazły swoje miejsce na posesji Pana Bogdana Korpińskiego, który je polubił i zdążył przez ostatnie 3 lata dość dobrze poznać. Pójdźki zamieszkały na poddaszu domu, gdzie wlatują przez szczelinę nad drzwiami wejściowymi, zaledwie 3 metry nad ziemią. Wyprowadziły w ubiegłym roku z sukcesem lęg. Pan Bogdan pomógł podlotowi pójdźki, gdy ten zbyt wcześnie opuścił gniazdo. Jak powiedział: wystarczyło wziąć pisklę w grube rękawice i podsadzić na belkę obok wlotu :)
Pan Bogdan, za co jesteśmy mu szczególnie wdzięczni, postanowił przesunąć prace wykończeniowe domu (wykonanie podbitki) po zakończeniu przez sowy w tym roku lęgu. Żeby sowy nie straciły miejsca lęgowego, na elewacji domu zawiśnie specjalna budka. To, że są ludzie wrażliwi na otaczająca nas przyrodę napawa optymizmem!
Sowy u Pana Bogdana maja swoje przyzwyczajenia i lubią wieczorami o zachodzie słońca siedzieć na stercie porąbanego drewna, albo razem z gołębiami na wlocie do gołębnika. Tylko czasem irytuje je rozgruchany gołąb - samiec, który nie zważa na różnice gatunkowe :)
Siedlisko sów jest dla nich optymalne - luźna zabudowa, nisko koszone trawniki przy domach, niewielki pas ziemi leżącej odłogiem przy spółdzielni rolniczej. Krzysiek Dudzik udokumentował fotograficznie siedlisko, obiecał także powrócić do Konieczna i przy nieco lepszej pogodzie sfotografować same sowy.
Wlot na poddasze
Sterta drewna jest ulubionym miejscem obserwacyjnym
Pójdźkowe siedlisko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz