Na początku maja odkryłem nowego puszczyka na "przedmieściach" naszej metropolii. Puszczyk pozostawił ślady dokładnie 2 km w linii prostej od innego puszczyka - lokatora budki. Odległość, jak i dzielące oba miejsca: las, łaki i wieś wskazują, że jest to raczej inny osobnik. Na obrzeżach lasu z wylotem na łaki czekały na swojego znalazcę świadectwa puszczykowego menu - wypluwki. Bez szczegółowej analizy - na pierwszy rzut oka - widać że menu puszczyka było urozmaicone. Na brzegu jednej z wypluwek wyraźnie widać resztki kostne gryzonia, na innej pozostałości piórek, w kolejnej chitynowy pancerzyk.
Blog prezentujący początki i rozwój akcji badania i ochrony sów na terenie powiatu włoszczowskiego.
sobota, 29 maja 2010
MŁODE USZATKI I "STARY" PUSZCZYK
Na początku maja odkryłem nowego puszczyka na "przedmieściach" naszej metropolii. Puszczyk pozostawił ślady dokładnie 2 km w linii prostej od innego puszczyka - lokatora budki. Odległość, jak i dzielące oba miejsca: las, łaki i wieś wskazują, że jest to raczej inny osobnik. Na obrzeżach lasu z wylotem na łaki czekały na swojego znalazcę świadectwa puszczykowego menu - wypluwki. Bez szczegółowej analizy - na pierwszy rzut oka - widać że menu puszczyka było urozmaicone. Na brzegu jednej z wypluwek wyraźnie widać resztki kostne gryzonia, na innej pozostałości piórek, w kolejnej chitynowy pancerzyk.
PLAMKA MAZURKA
link do tekstu o nas
piątek, 16 kwietnia 2010
USZATKI Z RYNKU
wtorek, 6 kwietnia 2010
JEST LOKATOR - UZUPEŁNIENIE
Około 2 kilometry od miejsca zawieszenia budki znalazłem ślady obecności kolejnego puszczyka. Podejrzewam, że to inny osobnik.
PÓJDŹKA POTWIERDZENIE
Jeszcze przed świętami Czarek Nowak potwierdził pójdźkę krzyczącą w okolicach szkoły rolniczej. Już druga niezależna osoba zgłasza tę sowę z okolic Koniecpolska-Ogrodowa, można zatem uznać, że stanowisko jest potwierdzone :) Mamy 2 stanowiska pójdźki. Potwierdzone wielokrotnie są też stanowiska uszatek, które dość łatwo można w niektórych miejscach spotkać. Ostatnio widać tylko samczyka, co może oznaczać, że samiczki są już w gniazdach i wysiadują z pisanek młode uszatki :)
Z sów podmiejskich, leśnych - udało się namierzyć kolejne stanowisko puszczyka w lasach na zachód od Włoszczowy! To czwarte znane stanowisko puszczyka w bliskich okolicach miasta.
poniedziałek, 29 marca 2010
POSZUKIWANIA
W piątek 26 marca razem ze Zbyszkiem, Kasią i Olą Rak oraz Agnieszką Prokop poszukiwaliśmy włoszczowskich sów. Sprawdziliśmy południową i zachodnią część miasta. Niestety bez żadnych odkryć, kompletna klapa. Sowy milczały jak zaklęte, potwierdzając tezę że odzywają się i pokazują się tylko wtedy jak mają na to ochotę :)
W niedzielę za to w samym centrum miasta sowy otwarcie prezentowały się co bardziej spostrzegawczym przechodniom, leniwie przy tym przysypiając... Zdjęcia udostępnił Czarek Nowak. Dzięki!
środa, 24 marca 2010
USZATKI MAJĄ SIĘ DOBRZE
W ostatnich dniach pogoda dopisuje, toteż pojawiły się kolejne ustalenia dotyczące włoszczowskich sów. Agnieszka Prokop wyczulonym uchem namierzyła kolejne uszatki, które bardzo ciekawie podzieliły terytoria. Jeden z samczyków pohukuje z samego centrum miasta, drugi odpowiada mu z relatywnie bliskiej odległości, bo z okolic SP nr 1. Okazało się, że graniczące gniazdami terytoria uszatek siłą rzeczy rozciągają się odpowiednio w przeciwne strony: uszatki z okolic szkoły na wschód w okolice starostwa, a uszatki z centrum na zachód w stronę budynku policji (Panowie Policjanci potwierdzili znajomość głosu tej sowy). Miałem możliwość śledzić przelatującą spod szkoły uszatkę na kolejne stanowiska pohukiwania - kolejno spod szkoły, na Osiedle Brożka i pod Dom Kultury. Kolejna uszatka zajmuje teren sadów i pól w trójkącie ulic Czarnieckiego i 1 Maja. Udało się też potwierdzić znane kilkuletnie stanowisko uroczej bywalczyni stropodachu szpitala - płomykówki. Piękna Tyto alba dała się oglądać przy wlocie przed długi czas! Niestety dotychczas potwierdzone zostało tylko jedno stanowisko pójdźki. Dla przypomnienia 2 lata temu mieliśmy 6 stanowisk w mieście. Wydaje się to dowodzić, że pozostawienie otwartych wlotów do stropodachów z których korzystają te sowy ma priorytetowe znaczenie dla ochrony Athene noctua. Uszatki, którym ciężko było zimą, teraz radzą sobie dobrze, bo mają pod dostatkiem gniazd krukowatych, które zajmują. Pójdźkom, które nie korzystają z gniazd innych ptaków, a zamieszkują otwory w stropodachach budynków, oprócz zimy dokucza brak potencjalnych miejsc lęgowych.
piątek, 12 marca 2010
PIERWSZE POTWIERDZENIA
Tegoroczny sezon inwentaryzacji naszych miejskich i podmiejskich sów jest już rozpoczęty i mamy pierwsze potwierdzenia. Agnieszka Prokop potwierdziła wieloletnie stanowisko uszatki w okolicach starostwa. Jest to bardzo miła wiadomość, bo samczyk pohukiwał sam z siebie, a wiemy, że uszatkom w tym roku ze względu na zimę było szczególnie ciężko. Najwyraźniej samczyk uszatki był w dobrej kondycji. Michał Sobański przekazał wiadomość o samoistnie "wydzierającym się" samczyku pójdźki w rejonie ulicy Koniecpolskiej... czyli wiosna już blisko!
Z kolei podczas wczorajszej wyprawy, mimo niesprzyjającej aury (śnieg i pogoda niżowa), odezwał się samczyk pójdźki na osiedlu AK. Liczymy na więcej! :)
poniedziałek, 8 marca 2010
JEST LOKATOR
Wczoraj w ramach rozpoczęcia sezonu inwentaryzacyjnego ulubionych ptaków odwiedziłem zawieszoną razem z Pawłem Grzegorczykiem skrzynię dla puszczyka w lesie pod Włoszczową. Skrzynię wieszliśmy rok temu w miejscu, które wydało się nam optymalne do tego rodzaj przedsięwzięcia - bliskość łąk i pól, urozmaicony, bogaty fragment lasu mieszanego położonego nad strumienem. Wybrałem się w okolice zawieszonej skrzyni wieczorem i ...jest! W skrzyni siedział, a właściwie wyglądał z niej zaintrygowany hałasem kroków puszczyk :) Niezmiernie się ucieszyłem, bo szczerze mówiąc mam już dość przygnębiających wiadomości o padłych z głodu w wyniku przeciągającej się zimy ptakach. Wycofałem się, po śladach, żeby nie niepokoić niepotrzebnie sowy.
Fakt zamieszkania zawieszonej skrzyni w kolejnym roku, zdaje się wskazywać na optymalny termin do wieszania skrzynek. Jesienny wybór terytorium skazuje wszystkie skrzynie wieszane zimą na bycie pustostanem przez minimum jeden sezon. Wiosną nie należy przeszkadzać ptakom, jesienią jest za późno, najlepiej chyba wieszać latem.
Wkrótce postaram się zamieścić foto dokumentacyjne, tymczasem zdjęcie samej budki tuż o zawieszeniu. Samą okolicę zawieszenia skrzyni można zabaczyć w poscie "Puszczykowo"
czwartek, 18 lutego 2010
TRUDNA ZIMA
Bardzo ciekawe spostrzeżenie dotyczące martwych sów znalazło się na liście dyskusyjnej poświęconej sowom: SOWY@yahoogroups.com Wojewódzkie Inspektoraty Weterynaryjne wykonują sekcję martwych ptaków, dzięki czemu, zlecając taką pracę, można dowiedzieć się o przyczynach śmierci sów. We wzmiankowanym wpisie Paweł Szczepaniak opisał badane: uszatkę i puszczyka. Uszatka - podobnie jak opisywana we wcześniejszym wpisie na blogu włoszczowska sowa - padła z głodu, charakteryzowało ją skrajne wychudzenie i odwodnienie. Natomiast martwy puszczyk okazał się być - co zaskakujące - w dobrej kondycji. W jego żołądku znaleziono resztki małego ptaka. Zginął natomiast wskutek kolizji z samochodem. Okazuje się że specjalizacja pokarmowa bywa bardzo niebezpieczna i odwrotnie plastyczność w doborze pokarmu może w trudnych czasach uratować życie, choć ... może nie zawsze - kolizja z samochodem mogła być przecież spowodowana np. pogonią za ptakiem, która kazała puszczykowi opuścić bezpieczne leśne terytorium.
Warto przy tej okazji przypomnieć włoszczowskiego puszczyka, którego menu na podstawie składu wypluwek zawierało: nie tylko wiele gatunków ssaków: związanych z polami (nornik zwyczajny, mysz polna), wodami (zębiełek białawy, nornik bury), lasami (mysz leśna, mysz zaroślowa), ale nawet siedzibami ludzkimi (kret, szczur wędrowny, mysz domowa). Ssaki reprezentowały zarówno gryzonie (myszy, szczury, nornikowate), jak i owadożerne (kret, ryjówki, zębiełek). Uzupełnieniem było szerokie spektrum innych ofiar: żaby, chrząszcze, ptaki. Wiecej we wpisie z lipca 2009 r: link do postu
Wczoraj ucieszyłem się, kiedy zobaczyłem na śniegu przy "karmniku" (ziarno wysypane na ziemi dla ptaków) ślady jakby polowania na gryzonie. Na śniegu odciśnięte zostały rozłożone skrzydła, a pośrodku w śnieg zanurkowały ptasie łapy. Ponieważ ziarno wysypuję regularnie od późnej jesieni, korzysta z niego wiele ptaków jak i gryzoni. Oczywiście pomyślałem życzeniowo, że ślady pewnie zostawiła sowa, która wykorzystała okazję i zaczaiła się na słupku ogrodzenia itd itp. Niestety najprawdopodobniej były to jednak sójki, które obok sikor i dzwońców, skrzętnie korzystają z darmowej stołówki i zawsze z drzewa witają mnie (i wiadro z ziarnem) zgrzytliwy powitaniem.


